Sklepiki szkolne a nowe przepisy - o czym mówi ustawa?

2018-04-30
Rozporządzenie Ministra Zdrowia zdecydowanie było rewolucją dla wszystkich szkolnych sklepików. Okazało się, że tradycyjne chipsy lub pączek ociekający lukrem więcej nie zagości na półce. Bo zamysł był taki – zdrowo, zdrowo i jeszcze raz zdrowo. Tylko czy przy okazji nie zrobiło się nudno, nieróżnorodnie, a może i odstraszająco? Na czym polegają zmiany?

sklepik szkolny ustawaUstawa nie dała czasu, by przygotować na zmiany uczniów i szkolne sklepiki. A przecież nikt nie lubi, gdy z dnia na dzień odbiera mu się to, co znajome. Bo przecież czymś trzeba tę dziurę po pączku zastąpić. A jeśli położymy tam marchewkę, dzieciaki tego nie chwycą.

Nie od dzisiaj wiadomo, że jemy też oczami. Dlatego jeśli warzywa i owoce to podane w wygodnej formie, by w razie nieoczekiwanego końca przerwy zostać w ręku ze zgrabną paczuszką pokrojonej marchewki, a nie ogryzkiem jabłka.

„Moim zdaniem nowe przepisy były na chwilę ciosem dla szkolnych sklepików. Zanim udało nam się znaleźć nowych dostawców, którzy oferują produkty spełniające wszystkie nowe wymogi, półki przez jakiś czas wyglądały raczej mało atrakcyjnie.” – ocenia pan Kazimierz, właściciel szkolnego sklepiku.

Sklepiki szkolne - rozporządzenie ministerstwa 

Na pewno nikt nie będzie dyskutował z punktami o różnorodności w diecie – czytaj „Środki spożywcze, o których mowa w ustawie 1, dobiera się w taki sposób, aby na całodzienne żywienie składały się środki spożywcze pochodzące z różnych grup środków spożywczych”. Tak samo korzystne dla zdrowia jest omijanie szerokim łukiem wszelkich konserwantów, niezdrowych sosów przygotowanych na bazie sztucznych składników i ulepszaczy smaków, które kipią chemią.

Czy sklepiki szkolne straciły na ustawie? Nie sądzę, żeby straciły one aż tak dużo, by mogło to się odbić na dalszym funkcjonowaniu. Jednak z pewnością na jakiś czas ustawa skutecznie zaburzyła funkcjonowanie szkolnych sklepików, które musiały dostosować się do odpowiednich wymogów, tabel i liczb. Pewnie niektórzy mieli w głowie ten przerysowany obraz, według którego ustawa zmienia szkolny sklepik w stragan z warzywami. Całe szczęście, do niczego takiego nie doszło, a zarówno sklepiki szkolne, jak i uczniowie mają się dobrze.